Posted in Katar, photos, praca, życie on 01/20/2009 08:04 pm by yowy
Czuję się jak pionek na szachownicy przestawiany przez graczy, którzy wszystko mogą. Sęk w tym, że nie wiedzą co robią. Żeby chociaż logika w tym była, a tu nic. Decyzje podejmowane są prawdopodobnie na chybił trafił. Pamiętacie film “Poszukiwany, poszukiwana”? Jerzy Dobrowolski jako Dyrektor – “Panie dyrektorze, przecież tutaj jest las? no to co, niech sobie budynek stoi w zieleni”. Codziennie spotykam się z takimi “przemyślanymi” decyzjami.
Read the rest of this entry »
Posted in praca on 01/19/2009 08:37 pm by yowy
Znów miałem rano mieć zajęcia i znów nikt nie przyszedł, bo … ośrodek szkoleniowy znów zapomniał [?] wystawić przepustki studentom na czas.
Powoli zaczynam do tego przywykać.
Odpuszczam sobie zaangażowanie.
Chcą mieć super zajęcia, to je dostaną, ale jeśli nie chcą, to ich sprawa. Ja zawsze jestem przygotowany do pracy.
Read the rest of this entry »
Posted in praca on 01/18/2009 06:49 pm by yowy
6:30
Niemożliwe.
Własnym oczom nie wierzę.
Zostałem Wojoiechem G. Jak to się mogło stać? 
Nie potrafili poprawnie przepisać mojego imienia z kartki?
Patrzę na poprzedni tydzień… Faktycznie, moje imię też zostało wydrukowane z błędem. Kolejna kartka… i mamy odpowiedź 
Za bardzo zawinęło mi się “c”, choć pisałem drukowanymi literami i mamy wyjaśnienie całego zdarzenia. Tony płacze ze śmiechu, bo mu powiedziałem, z czego tak rżałem przed chwilą.
Read the rest of this entry »
Posted in photos, życie on 01/16/2009 02:19 pm by yowy
Po przygodzie z policją do domu wróciłem 19:00. Połowy aut nie było już pod blokiem. Widać wszyscy się już dobrze już bawią, a ja … a ja padam na twarz.
Biorę szybki prysznic, zakładam nowe ciuchy i wskakuję do „pukniętego” auta. Nie ma jak po raz trzeci tego samego dnia jechać w gigantycznym korku. Trasa do Marriotta pokrywała się z ulubioną trasą Arabów nad zatokę, więc był ścisk jak cholera. Na imprezę docieram przed 20:00.
Read the rest of this entry »
Posted in praca, życie on 01/15/2009 11:35 pm by yowy
Zima zaatakowała nas w Katarze.
Nie wiem co się dzieje, ale przenikliwe zimno ogarnęło rejon Doha. Jeśli tak będzie cały czas, to cieszę się, że zabrałem ze sobą ciepłe rzeczy. Będą jak znalazł na taką pogodę.
Bądźmy jednak obiektywni. Nie jest to pogoda, przy której należałoby zakładać kurtki puchowe (a tak widać ubranych ludzi na ulicach już od paru dni) i palić w piecu węglem, ale już dzisiaj rano nie ryzykowałem zakładania koszulki polo. Koszula z długim rękawem i podkoszulek zapewniają, że nie szczękam zębami tak jak siedzący w grubej kurtce Hussein. Ale też nie powiem, że jest mi ciepło. AB (Abrahim George) przyjedzie dziś ok. 11:00, więc parę serii pompek uda mi się zrobić, gdyby jednak dwie warstwy koszul nie wystarczały 
Read the rest of this entry »