Posted in życie on 03/12/2009 07:33 pm by yowy
W komentarzach do posta na temat depresji padło pytanie jak Arabiowie zachowują higienę, jeśli nie można korzystać z papieru toaletowego.
Koleżanka Polarna napisała nam, że czynność tę zazwyczaj kończymy używając prysznica – może to być nad wanną, pod natryskiem (ale wtedy myjemy nie tylko cztery litery), przyczepionym tuż koło muszli (tak jak to wygląda u mnie w Doha) lub bidecie. Ja jednak, na prośbę Przemka, poszedłem dalej w śledztwie. Przecież każdemu może się zdarzyć wpadka na łonie natury, a wtedy zazwyczaj nie mamy pod ręką upragnionej “srajtaśmy”. O ile w Polsce można wykorzystać np. liście drzew, to w Katarze ciężko byłoby znaleźć nawet odrobinę trawy – nie mówię tutaj o wspaniałej zieleni przy Al-Corniche w Doha. Oczywiście zawsze można się pozbyć części garderoby, ale dlaczego mielibyśmy tracić nasze ulubione “naszki” czy “zajefajny” podkoszulek, tylko dlatego, że zastrajkowało nasze wewnętrzne ciało
Długo nie musiałem szukać odpowiedzi. W końcu fachowców mam pod ręką. Sami beduini. Kto jak kto, ale oni muszę przecież wiedzieć jak sobie radzić na pustyni. Oto co mi powiedzieli:
Read the rest of this entry »
Posted in praca, życie on 03/11/2009 09:13 pm by yowy
W trakcie zajęć dostałem telefon od Hazema. Chciał się dowiedzieć, czy już dziś zacznę egzaminować. Dziwią mnie tego typu pytania, skoro wiadomo, że żadnych raportów nie dostałem jeszcze, a według umowy bez raportów nie wolno mi niczego robić.
5 minut później zadzwonił Hussein i ten telefon wyjaśnił mi dlaczego Hazem domagał się egzaminów. Według Husseina raporty już są w mojej firmie od kilkunastu godzin. Pytanie tylko dlaczego ja o tym nic nie wiem. W zasadzie to nawet nie trzeba było się zastanawiać nad tym, tylko iść do [cenzura].
Read the rest of this entry »
Posted in praca on 03/10/2009 08:36 pm by yowy
W naszej firmie dzieją się cuda.
Dziś Agili, facet któremu wszystko należy się z urzędu, poprosił mnie, bym znów zastąpił Reya na zajęciach. Byłem w szoku. Temu facetowi przeszło przez gardło słowo PROSZĘ.
Tony miał zastąpić zaś pana Sharmę, który rzekomo jest chory. Dwie godziny później wyszło, że pojechał tylko do urzędu imigracyjnego. Podobno mają mu wkrótce przedłużyć umowę, więc na tę okoliczność ściąga swoją żonę do Kataru. Będzie to prawdopodobnie jego ostatni rok.
I tak oto wyszło, że nasz Libijski Lew wciąż uważa, że można nami bezkarnie manipulować. Nie wiem, po co to robi. Jego drobne kłamstewka zawsze wychodzą na jaw. A przecież wystarczyłoby poprosić. Ale i tak uważam ten dzień za niezwykły. Mam nadzieję, że ta odmiana Araba to zapowiedź udanej współpracy między nim a nami. Tak czy inaczej cała sytuacja rozbawiła nas do łez, tj. mnie i Toniego. A niech sobie Agili myśli, że ma jakąkolwiek kontrolę nad nami 
Read the rest of this entry »
Posted in photos, życie on 03/09/2009 08:13 pm by yowy
Zastępstwa to chyba najgłupsza forma zajęć jaka może się zdarzyć w Ras Laffan. Studenci nie są w ogóle zainteresowani wtedy nauką. Nawet jakbym stawał na głowie, to i tak nie zwróciliby na mnie uwagi. Cóż, nie moja sprawa. Minimum wyznaczone przez Agiliego spełniłem – studenci nie demolują ośrodka, a także nie przeszkadzają innym w zajęciach, a to że niczego się nie uczą, to już moich szefów nie interesuje.
Przykre, to jest naprawdę bardzo przykre. Ciekawe ile jeszcze wytrzymam nie robiąc nic na zajęciach. Leserów nawet nie można namówić do nauki arabskiego tzn. żeby mnie uczyli

Wysyłanie SMSów na zajęciach to podstawa
Read the rest of this entry »
Posted in praca on 03/05/2009 09:51 pm by yowy
Kolejny człowiek został obarczony obowiązkami egzaminatora. Tym razem spadło to na barki Toniego. Australijczykowi przypadła w udziale działka praktyczna. Szybkie szkolenie w dziedzinie BHP, pracy z H2S i pierwszej pomocy odbył w ostatnim tygodniu. Pracę zaczyna od następnej niedzieli, ale nikt nie kwapił się wyłuszczyć mu, o co tak naprawdę w tych egzaminach chodzi. Zadaniem naszym jest sprawdzanie wiedzy, ale w taki sposób, by nie zrobić krzywdy Arabom. Wydaje się to bardzo proste, ale tak naprawdę jest szalenie trudne, bo czasami jest brak odpowiedzi na pytanie, gdzie jesteś szkolony. Dopiero po tygodniu odważyłem się zadać pytanie, czy w ogóle jesteś szkolony. Dzięki temu posiadłem wiedzę, do której nie miałem prawa się nawet zbliżyć
Trudno, stało się. Teraz muszę trzymać język za zębami, choć tak prawdę mówiąc nie wiem co z tym zrobić. Chyba zażądam podwyżki, bo nie będę w stanie znieść tego psychicznego obciążenia.
Read the rest of this entry »